poniedziałek, 21 marca 2016

KNFB Reader

Wszystkich, którzy mimo tak ogromnych przerw jeszcze decydują się tu zaglądać witam bardzo, bardzo serdecznie, dziękując jednocześnie za cierpliwość.

Tak naprawdę, od kilku miesięcy zbieram się, by usiąść i napisać. Bo przecież powodów, by to zrobić każdego dnia nadarza się wiele. Ale do pisania też trzeba mieć siłę i jako taki porządek w głowie.


Najpierw, sprawa najważniejsza!
Gdybym miała imiona i nazwiska osób, które zdecydowały się, by dorzucić cegiełkę do programu czytającego ze zdjęć, każdemu z osobna wysłałabym podziękowania. Bo to, co każdy z Was zrobił dla mnie i dla Sandry było cudownym przykładem na to, że ludzi, którzy chcą pomagać wcale nie brakuje.
Korzystanie z programu jest trudniejsze, niż mi się na początku wydawało. Najważniejsze, by opanować ustawianie aparatu w odpowiedniej odległości nad tekstem. Ja wciąż to ćwiczę i wychodzi mi to z różnym skutkiem. Ale pierwszy raz odczułam radość z posiadania programu, kiedy zapragnęłam zjeść sobie kiszoną gotowaną kapustę. Specjalnie w tym celu kupiłam sobie przyprawę do bigosu. Ale wtedy kupiłam też kilkanaście innych przypraw i oczywiście każde opakowanie takie samo w dotyku. Postanowiłam więc, że czas skorzystać z zakupionego „oka”. Nie wiem, ile zrobiłam fotografii, ale radość była naprawdę ogromna, kiedy wreszcie, bez pomocy osób widzących znalazłam upragnioną przyprawę! Kolejna sytuacja miała miejsce kilka dni temu. Zamówiłam 3 wegańskie sery żółte. 1 to była Mozzarella, a dwa pozostałe były wędzone. Zależało mi na tym, by najpierw otworzyć Mozzarellę. I tym razem programik nie zawiódł. Myślę, że jeszcze wiele razy uratuje mnie w potrzebie.

Szczerze mówiąc, głupio mi, że tak późno dzielę się z Wami tym, co mogłam odczytać dzięki programowi. Ale pocieszam się myślą, że lepiej późno, niż w ogóle.


Dziękuję Kochani!

Brak komentarzy: