Wszystkich, którzy mimo tak ogromnych przerw jeszcze decydują się tu zaglądać witam bardzo, bardzo serdecznie, dziękując jednocześnie za cierpliwość.
Tak naprawdę, od kilku miesięcy zbieram się, by usiąść i napisać. Bo przecież powodów, by to zrobić każdego dnia nadarza się wiele. Ale do pisania też trzeba mieć siłę i jako taki porządek w głowie.
Najpierw, sprawa najważniejsza!
Gdybym miała imiona i nazwiska osób, które zdecydowały się, by dorzucić cegiełkę do programu czytającego ze zdjęć, każdemu z osobna wysłałabym podziękowania. Bo to, co każdy z Was zrobił dla mnie i dla Sandry było cudownym przykładem na to, że ludzi, którzy chcą pomagać wcale nie brakuje.
Korzystanie z programu jest trudniejsze, niż mi się na początku wydawało. Najważniejsze, by opanować ustawianie aparatu w odpowiedniej odległości nad tekstem. Ja wciąż to ćwiczę i wychodzi mi to z różnym skutkiem. Ale pierwszy raz odczułam radość z posiadania programu, kiedy zapragnęłam zjeść sobie kiszoną gotowaną kapustę. Specjalnie w tym celu kupiłam sobie przyprawę do bigosu. Ale wtedy kupiłam też kilkanaście innych przypraw i oczywiście każde opakowanie takie samo w dotyku. Postanowiłam więc, że czas skorzystać z zakupionego „oka”. Nie wiem, ile zrobiłam fotografii, ale radość była naprawdę ogromna, kiedy wreszcie, bez pomocy osób widzących znalazłam upragnioną przyprawę! Kolejna sytuacja miała miejsce kilka dni temu. Zamówiłam 3 wegańskie sery żółte. 1 to była Mozzarella, a dwa pozostałe były wędzone. Zależało mi na tym, by najpierw otworzyć Mozzarellę. I tym razem programik nie zawiódł. Myślę, że jeszcze wiele razy uratuje mnie w potrzebie.
Szczerze mówiąc, głupio mi, że tak późno dzielę się z Wami tym, co mogłam odczytać dzięki programowi. Ale pocieszam się myślą, że lepiej późno, niż w ogóle.
Dziękuję Kochani!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz