wtorek, 22 maja 2012

W zwierciadle przeszłości - "[A]Pollonia"

„Jeżeli urodziliście się w kraju lub w epoce, w której nie tylko nikt nie zabija waszych żon i dzieci, lecz także nikt nie każe wam zabijać dzieci i żon innych ludzi, chwalcie Boga i idźcie w pokoju. Ale w głowach niech na zawsze pozostanie Wam ta myśl; macie być może więcej szczęścia ode mnie, ale nie jesteście ode mnie lepsi.” – Nigdy! Na pewno! Za nic w świecie! Ja za nic w świecie na pewno nigdy bym nie zabiła! Brzmi szlachetnie. Fajnie się mówi o sobie takie rzeczy siedząc w bezpiecznym domu pod ciepłym kocem z kubkiem parującej i pachnącej kawy. Ale wystarczy bezpieczny dom zamienić w zbombardowaną ruinę, koc na podarte łachy, a kubek pachnącej kawy na hektolitry krwi płynącej ulicami by bohaterska i szlachetnie anielska postać zmieniła się w zupełnie obcą nam osobę. „Nigdy nie będziecie mogli powiedzieć; nie zabiję. Jedyne, co możecie powiedzieć to: mam nadzieję nie zabijać. Ja też miałem taką nadzieję.” A ja wciąż mam taką nadzieję.


„[A]Pollonia” po czterokrotnym jej obejrzeniu spełniła swoją misję. Pierwszy raz oglądałam ją 3 lata temu. Zrobiła wrażenie, a jakże. Łzy płynęły ciurkiem, a w głowie wirowały strzępki pytań rozpaczliwie szukających choćby śladu odpowiedzi. – Ale teraz… Minęły 3 lata, a ja czuję, że minęła epoka.

Ifigenia [Magdalena Popławska], Alkestis [Magdalena Cielecka] i Apolonia [Magdalena Cielecka] to 3 kobiety, które straciły życie w imię ratowania życia kogoś innego. Czy to było potrzebne? Czy poświęcanie siebie dla kogoś drugiego jest naszym obowiązkiem? Skoro każdy człowiek bez wyjątków ma takie samo prawo do życia, to czemu jedno życie musi zgasnąć by błyszczeć mogło inne? I wreszcie czy można spokojnie bez wyrzutów sumienia chodzić z uśmiechem na ustach wiedząc, że żyję tylko dzięki temu, że ktoś inny umarł? – Jak widać, można. Bo przecież za mnie ten młodzieniec o twarzy cherubinka, którego w czasie wojny wcielono do wojska też oddał życie. Ta dziewczyna z blond loczkami pielęgnując rannych też już nie żyje. Kobieta o kruczo czarnych włosach z dziecięciem na ręku próbowała uciec, a mężczyzna z wąsem i siwą brodą nie zdążył.

Apolonia, Alkestis i Ifigenia to jedynie lustro, w którym odbija się cała nasza przeszłość. Tu już nie ma retuszu. Jesteśmy zupełnie nadzy. Czy ktoś z nas z czystym jak łza sumieniem może teraz powiedzieć, że Admet [Jacek Poniedziałek] to potwór? Czy Żydzi, za których zginęła Apolonia to kanalie bez serc? Przecież nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Alkestis i Apolonia same dokonały wyboru. – Ale czy tak naprawdę chciały umierać?: „Mogłam odmówić. Odkąd cię poznałam, nie myślałam o sobie, ale nie chciałam już żyć dłużej. Spać w tym łóżku. A nie masz pojęcia, ile miałam marzeń. Ile być może jeszcze mnie czekało. Mogłam odmówić. Poślubić każdego, kogo bym chciała, i żyć.” Słyszymy z ust Alkestis.


Pierwsza część to nieustanne pytania, które dryfują jak łódź bez sternika po oceanie naszych myśli. Widzimy 3 ofiary i widzimy, no właśnie, kogo? – Bo czy Agamemnona [Maciej Stuhr], Admeta i Żydów można nazwać sprawcami? Przecież oni nie zabili. Poza postaciami na scenie na wielkich ekranach pojawiają się zbliżenia twarzy aktorów, co pozwala widzowi dostrzec najmniejsze nawet drgnięcie, a wszystko to przeplatane jest niesamowitymi wystąpieniami Renate Jett wraz z zespołem.


Druga część rozpoczyna się wystąpieniem fanatycznej obrończyni zwierząt [Maja Ostaszewska].Słuchając tego monologu czułam, że wszystko to, co słyszę mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć sama. Bo porównanie rzeźni do Treblinki, a masowego i okrutnego zabijania zwierząt do holokaustu to mocny zabieg, ale niepozbawiony racji.



Helu Droga, :))) dziękuję Ci bardzo za „pożyczenie” oczu. Dziękuję, że przez cały spektakl mówiłaś mi o najdrobniejszych nawet szczegółach. Dzięki Tobie spektakl ten dla mnie stał się kompletny. I dziś to ja mogłabym opowiadać go innej niewidomej osobie. Mam u Ciebie dług wdzięczności i jeśli tylko będziesz miała ochotę kiedyś wybrać się ze mną na jakąś sztukę to pisz śmiało. Ja stawiam bilet, a Ty pożyczasz oka. Jak myślisz, sprawiedliwy jest to układ? :)))

Beatko Kochana, :))) Tobie także kolejny już raz dziękuję za to, że przenocowałaś mnie w swoim pokoju na swojej karimacie i w swoim śpiworku. :))) O naszych układach może nie będę tu pisała, bo czasu i miejsca by zabrakło. :D

Domi, :))) bardzo się cieszę, że kolejny raz udało mi się wyciągnąć Ciebie na sztukę K. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze nie jedno takie wyjście. I Tobie także dziękuję za nocleg.

Jacuniu, :))) tak, wiem to Twoja praca i wiem, że wychodząc na scenę wykonujesz jedynie swój zawód, ale to nie zmienia faktu, że czuję potrzebę by i Tobie podziękować za to, co dajesz takiemu zwykłemu widzowi jak ja. Nie dziękuję za sceniczne gesty, dziękuję za głos, ekspresję i sposób przedstawienia postaci.
Majuniu, :))) Ty wiesz… Ściskam i całuję Cię mocno. :-*

Ok, koniec lukrowania, bo się porzygamy od tych słodkości. A tak na poważnie, chyba najbardziej lubię tę chwilę, kiedy prosto z serca bez zażenowania i wstydu mogę powiedzieć „dziękuję”.


I już zupełnie na koniec. Pamiętajmy zawsze, że: „Ci, którzy zabijają, są ludźmi, podobnie jak ci, którzy są zabijani”



P.S. Cytaty wykorzystane z programu „[a]Pollonii” pojawiły się tu dzięki mojej cioci, która wczoraj zdecydowała się by podyktować mi kilka scen.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Żadnego stawiania biletów (miałabym wyciągać kasę świeżo upieczonej studentce?), ale swoich oczu chętnie pożycze i chętnie pójdę do z Tobą do teatru. Jak będzie jakiś ciekawy spektakl, na który chciałabyś iść, to pisz, a ja do teatru z wielką ochotą o każdej porze dnia i nocy! To ja Ci dziękuje za tak miły spektak i za tak ciekawe doświadczenie.
Mam nadzieje, ze do szybkiego zobaczenia!
Całusy, Hela ;)

Emilia Stalmach pisze...

Ja też mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia. Na "Opowieści" mam wolny termin 16 czerwca, jeśli chcesz możemy pójść razem, biletem się nie przejmój. Wiesz, zasada jest taka dziś ja tobie, jutro ty mi... Wszystko, co dajemy wraca do nas więc przyjęcie zaproszenia potraktuj jako dobry uczynek. :)
A jeśli jest tu jeszcze ktoś, kto chciałby wybrać się na "Opowieści" np. 15 lub 17 czerwca to pisać, a ja mogę jeszcze zarezerwować po 1 dodatkowym bilecie. Cena takiej przyjemności 45 złotych.
Dzięki wielkie wszystkim, którzy tu zaglądają. :)))

Helena Urbańska pisze...

Tak, chętnie na opowieści! Ja ide na bilety z całą gromadą 16, ale dzień wcześniej - 15, idę tylko z Zuzą (na wejściówki, bo wiadomo jak z funduszami.. ;) ) ale przyjdziemy odpowiednio wcześniej i na pewno się dostaniemy! Więc na 100% będę mogła, więc z WIELKĄ chęcią poopowiadam spektakl!

Emilia Stalmach pisze...

Super! Ja będę zawsze, :D tzn. na 4 więc jeśli chciałabyś iść np. 17 to powiedz tylko słowo. :D :)))) Te "Opowieści" to będzie sprawdzian z mojej wzrokowej pamięci :D zobaczymy co i ile zapamiętałam z tego, co mówiono mi podczas ostatnich razów. :))))) Do zobaczenia dziewczynki. :)

Helena Urbańska pisze...

nie wiem, czy będę mogła 17 :( , muszę sie niestety uczyć, napewno nie z własnej woli! (choć, gdybym mogła, byłabym w teatrze codziennie). Jest jeszcze MNÓSTWO przedstawień, na które można iść, nie widziałam jeszcze "życia seksualnego", a chętnie bym poszła na "Oresteje" do Narodowego (pokochałam Stenkę po monologu na (A)polloni). Choć nie ma mowy o stawianiu biletu, utrzymuje się przy swoim, nie potrafiłabym!
Całusy, do zobaczenia 15 czerwca! :))

Emilia Stalmach pisze...

Na "Życie seksualne" mogę z Tobą pójść jak będzie. Bo choć miałam uczucia bardzo mieszane siedząc na tej sztuce, to jakoś czuję, że chyba powinnam zobaczyć to raz jeszcze. Ściskam i do zobaczenia.