wtorek, 16 kwietnia 2013

Kolejna brama...

Wreszcie, nareszcie i w końcu przyszła wiosna. :D

Mój mały blogowy ogródek niech więc też zostanie odwiedzony. Zwłaszcza, że ostatnio sporo się zdarzyło. Ale dziś ani czasu ani jakiejś specjalnej ochoty nie mam na to by wszystko tu opowiadać. Z rzeczy nazwijmy to zawodowych zupełnie spontanicznie odbyłam sobie 4 dniowy kurs masaży ajurwedyjskich i zabiegów orientalnych. Ale najbardziej zdziwiłam się kiedy po pierwsze w czwartek , czyli 3 dni przed rozpoczęciem się kursu, a w dzień, w który go znalazłam zwolniło się jedno miejsce na termin od 09 do 12 kwietnia, a po drugie kiedy w piątek pojawiłam się w świdnickim urzędzie pracy i powiedziałam, że kurs, że muszę pracować, że zwolniło się miejsce pan dyrektor zaraz uruchomił procedurę dzięki której wypełniłam wniosek i cały kurs został mi zapłacony właśnie przez świdnicki PFRON. – Tu wielkie i szczere podziękowania dla pani Kamili, która nawet w sobotę odbierała ode mnie jakieś dokumenty. Gdyby nie jej zaangażowanie, najmniejszych szans nie miałabym na pozytywne rozpatrzenie wniosku ani nawet na jego wypełnienie, bo na takie rzeczy czeka się kilka miesięcy. – Masowanie, nawet jeśli połączone z ajurweda na pewno moją życiową pasją nie jest. Ale ja doskonale wiem po co i dlaczego tam pojechałam. Chwile, w których wciąż i na nowo przypominamy sobie, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze są bezcenne. W niedzielę siedząc na koncercie R., który tym razem odbył się w Mosinie na nowo zobaczyłam cel. Jakoś dziwnie poczułam nagle, że znów otworzyłam jakieś kolejne drzwi. Kolejna brama przekroczona. I każdemu, kto tutaj czasem zagląda z całego serca życzę by jak najczęściej widział swój cel.


Na razie moim celem jest dojechać jutro do Pragi i po drodze się nie zgubić. :D W ramach taryfy „wydać jak najmniej” :D postanowiłam przejść do czeskiego Cieszyna i do Pragi jechać już czeskim pociągiem. Ze wszystkich opcji ta jest najlepsza.
Monia, :)))) kiedy nie wiem, co powiedzieć, z reguły nie mówię nic. Ale nie mogę milczeć teraz, kiedy kolejny raz przestawiasz sobie wszystko do góry nogami tylko po to żeby tarabanić się ze mną do Cieszyna, włożyć mnie w czeski pociąg i wrócić… Nie wiem, co mogłabym zrobić żebyś poczuła jak bardzo jestem Ci wdzięczna! Ściskam Cię cieplutko i do zobaczenia jutro.


A wszystkim zielonego, wiosennego i ciepłego tygodnia :)))

Brak komentarzy: