Już od kilku dni noszę się z zamiarem udokumentowania na wirtualnych kartach bloga wyjazdu do Pragi.
Coś napisać na pewno chcę, bo ślad jakiś po tym wyjeździe tu mógłby zostać. Napiszę więc, że bilety do metra [nie wiem czy to świadomy zabieg czy jest to skutek uboczny innego zabiegu] mają oznaczenie dla osób niewidomych. Na każdym bilecie jest doskonale wyczuwalne kółeczko. Dzięki temu sama już potrafię włożyć odpowiednią stroną bilet do kasownika, jakby ktoś ze ślepaczków się do Pragi wybierał to kółeczko zawsze ma być skierowane w Waszą stronę i w dół.
Weganie też mają tam prawie raj! Sklep z tzw. Zdrową żywnością jest nawet na dworcu głównym. Dzięki temu do Polski wracałam zaopatrzona w 2 rodzaje pysznych bezcukrowych, owsianych i oczywiście wegańskich ciasteczek. Nie wspomnę już o konduktorkach [bo na nie w większości trafiałam], które otoczyły mnie anielską niemalże opieką. Zaczęło się już w czeskim Cieszynie, do którego Monia dzielnie pokonując różne przeszkody ze mną jechała. Pociąg, którym miałam jechać i na który zdążyłam w ostatniej chwili nie jedzie. To ustalamy szybko, że teraz trzeba jechać do Bohumina, tam pociąg, którym miałam jechać z Cieszyna będzie czekał. Pani z informacji bez próśb i błagań sama z własnej nieprzymuszonej jak mniemam woli wyszła, pokazała nam, z którego peronu będzie pociąg i poinstruowała, że muszę być w pierwszym wagonie, bo tam konduktorka mnie przesadzi do drugiego pociągu. I istotnie przesadzały mnie nawet 2 konduktorki.
Monia, Ty już wiesz, że dozgonna wdzięczność Ci za tą całą cierpliwość do mnie się należy. Tak, wiem nie zabranie ze sobą ani wody ani najmniejszej choćby kanapki na całodniową w moim przypadku podróż to nie szczyt rozsądku…
Teraz trzeba kilka słów o Karolu, bo dzięki niemu mój plecak mógł spoczywać podczas chodzenia na plecach. Otóż ten człowiek widząc, że kółeczko od stelaża mi odpadło dał mi swoje od kluczy. W ogóle, jak przystało na Czecha :D mówił po polsku, którego uczył się w USA. :P
I wreszcie! – M., L., :)))) dzięki za wszystko. Za nocleg też, ale głównie za ten fajny czas i bardzo miły przecież koncert Raduzy. Bo jakby ktoś nie wiedział, on właśnie był głównym powodem mojego 2 dniowego pobytu w Pradze, która niby blisko, a jakże daleko od polskiej codzienności…
Kończąc życzę wszystkim odpoczynku, słońca i spokoju na ten długi weekend. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz