Kim jest bohater? A kim ofiara?...
Czasami naprawdę mam poczucie, że między jednym, a drugim jest bardzo niewielka różnica. I o jednym i o drugim się mówi dużo. I jeden i drugi wzbudza emocje. Każdy, wiadomo wolałby być bohaterem, choć muszę przyznać, że znam też takich, którzy na masce ofiary robią niezły interes. A skąd tutaj ten temat?
Bardzo wielu ludzi się ze mną na pewno nie zgodzi. Ba, nawet pewnie posądzą mnie o cynizm! – Ale skoro to mój kawalątek przestrzeni, to powinnam też mieć na nim prawo mówić własnym głosem.
Na początku głośno, jasno i wyraźnie mówię, że cieszy mnie niesamowicie kiedy osoby niepełnosprawne są pokazywane. Bardzo cieszę się też, że częściej już mówi się o ich sukcesach. Wszystkim organizacjom, które w jakikolwiek sposób przyczyniają się do pomagania z serca dziękuję. – Ale w tym wszystkim jest też ta druga strona i teraz mówię tylko i wyłącznie o sobie, o moich własnych poglądach i odczuciach.
Jestem człowiekiem! Jestem kobietą! Jestem weganką! Jestem osobą uczącą się! Jestem feministką [nie, nie palę staników, a włosy preferuję tylko na głowie… :)] Jestem instruktorem terapii uzależnień! Jestem osobą, która wciąż szuka pracy! Jestem […]! I między innymi jestem też niewidoma! – Niedawno odbyta rozmowa z pewną panią uświadomiła mi bardzo dotkliwie fakt, że wielu ludzi raczy dostrzegać we mnie jedynie brak jednego ze zmysłów. Jeśli niewidomy jeździ zupełnie sam, to jest niesamowite! Niemożliwym też wydaje się być, że ten sam niewidomy potrafi się ubrać, ugotować, wyprać ciuchy, a nawet udaje mu się posiadać zwierzęta, o które zupełnie samodzielnie może się zatroszczyć! – To wszystko, o czym mowa jest w skali mikro. Ale z przerażeniem stwierdzam, że idealnie przekłada się to na skalę makro. – Bo niepełnosprawny w mediach jest albo ofiarą, której trzeba pomóc albo bohaterem, którego trzeba podziwiać! Mnie nie dziwią wcale wielkie rzeczy, których dokonują niepełnosprawni. Bo zupełnie oczywistym jest fakt, że mogą. Nie mam ochoty też pomagać komuś, bo jest niepełnosprawny, a jedynie dlatego, że pomaganie jest po prostu fantastyczne i nie od dziś wiadomo, że daje sporo nie tylko temu, kto pomoc przyjmuje.
W bohaterze widzę jego czyn, a nie fakt, że nie ma tego czy tamtego…
Podziwiam wielkie rzeczy u ludzi, chcę pomagać tam, gdzie to jest potrzebne. Ale nie zgadzam się na to by patrzono jedynie przez pryzmat tego, że nie widzę. I szczerze życzyłabym sobie świata, w którym widzący zrobią użytek z oczu i zauważą, że w wielu sytuacjach mi jest miliard razy łatwiej niż komuś, kto teoretycznie jest pełnosprawny… Hipokryzją byłoby, gdybym powiedziała, że jest bajkowo. Ale każdy przecież ma coś, z czym jest mu trudno. Bo czy taka pani pracująca po kilkanaście godzin, która musi jeszcze wychować sama dziecko ma sielankę?
Jestem, jak każdy człowiek na świecie osobą, że tak powiem wieloskładnikową. :) – I tak właśnie chciałabym być odbierana. A wielkie rzeczy są wspaniałe dlatego, że dokonują ich ludzie, a nie dlatego, że udało się to zrobić niepełnosprawnemu. – Chciejmy odnaleźć człowieka w człowieku. Reszta wtedy ułoży się sama. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz