W naszej szerokości geograficznej i w naszych warunkach życie bez prądu jest prawie niemożliwe. Ja bez światła radzę sobie świetnie, moje świnki też zdają się nie narzekać, :D ale lodówka, pralka, laptop i telefon bez prądu radzą sobie zdecydowanie gorzej.
Od pięciu dni nie ma u mnie energii elektrycznej. Zawsze pamiętałam o tym by elektryczność, wodę i gaz szanować i zawsze starałam się oszczędzać, ale dopiero teraz kiedy zabrakło rzeczy wydawałoby się oczywistej wiem, że woda, energia gaz i wszystkie dobra, które posiadamy są na wagę złota. Pisząc te słowa siedzę u koleżanki w Sopocie, która dzieli się prądem.
Żaniu, : dziękuję Ci bardzo za każdą pomoc.
)))Ogromne podziękowania też dla sąsiada Tomka. Gdyby nie on to moja bateria w telefonie już dawno udałaby się na wieczny odpoczynek, a laptop kilka dni temu stałby się bezużytecznym prostokątnym urządzeniem mogącym w najlepszym razie służyć za podstawkę pod kawę. :))) Cały czas mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i że prąd znów zawita do mych progów. :P
Co poza tym? W sobotę zaczęłam nową szkołę. Tak bardzo chciałabym już kolejne zajęcia. Wreszcie trafiłam do miejsca gdzie nie ma bezsensownych teorii, durnych wprowadzeń i „niezbędnych” do skończenia szkoły przedmiotów z cyklu zakłuć, zdać, zapomnieć. Na moim kierunku instruktor terapii uzależnień zajęcia w większości będą warsztatowe. Znów ukłony dla Tomka, który w sobotę pomógł mi na nie dojechać.
Tomek, :))) dzięki za wszystko.
Szkoła, do której teraz chodzę to nie jest dla mnie obowiązek, a czysta przyjemność. Prace, które mam do napisania chcę napisać nie po to żeby coś tam zaliczyć, ale po to by dowiedzieć się rzeczy, którymi już i tak wcześniej się interesowałam. I moim zdaniem tak właśnie powinna wyglądać nauka. Bo jeśli szkoła jest przyjemnością, to żadne zaliczenie nie będzie ciężarem. Ja chodzę na mój kierunek nie po to by później dostać jakiś tam papier, ale po to by zdobyć wiedzę pod okiem kogoś, kto powie mi gdzie należy tej wiedzy, która mnie interesuje szukać. I mam ochotę poprosić wykładowców by zadawali mi jeszcze jakieś dodatkowe prace. Bez ocen, bez zaliczeń. Po prostu po to bym pisząc je mogła się rozwijać.
Tydzień temu miałam malutką rundkę po Polsce. W poniedziałek Kraków, we Wtorek Świdnica, a w środę wieczorem powrót do Gdańska. W ten weekend też czeka mnie spotkanko z Szamanką w Starym mieście, a wcześniej Łódź.
Ach, życie bez podróży to nie życie. :))))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz