sobota, 12 lutego 2011

O gwiazdach

Kilka miesięcy temu w dżdżysty listopadowy wieczór postanowiłam odwiedzić znajomych. Siedząc ze szklanką soku pomidorowego w dłoniach zaczęłam zastanawiać się, jak właściwie wyglądają gwiazdy?
- Kochani, jak tak naprawdę wyglądają gwiazdy? - Zapytałam przełykając sok.
- Gwiazdy? hmmm. Gwiazdy to miliony takich maleńkich punkcików, które błyszczą na niebie. - Odpowiedział kolega.
- Naprawdę? Naprawdę tak wyglądają gwiazdy? - Zapytałam z nieukrywanym zdumieniem w głosie.
- Tak. To miliardy malutkich punkcików, które widać na niebie podczas ciemnej nocy. W mieście raczej ciężko je dojrzeć, ale na otwartych przestrzeniach są cudowne. - Tłumaczył z lekkim uśmiechem. 
Przez moment poczułam się trochę jak dziecko, któremu ktoś brutalnie oświadczył, że nigdy w życiu na tęcze nie wejdzie.
- Wiecie co? - Powiedziałam przełykając gorzką pigułkę rozczarowania.
- Ja do tej pory myślałam, że kiedy patrzycie w gwiazdy to widzicie miliardy świecących kółeczek, z których wychodzą promyczki. Byłam właściwie pewna, że gwiazdy wiszą na takich srebrnych niteczkach i że są właśnie takie, jakie czasami rysują dzieci.
Tym razem to znajomi nie kryli zdumienia.


Po kilku minutowej rozmowie doszliśmy do wniosku, że to całkiem logiczne. Bo przecież jedyny sposób, w jaki mogłam poznać gwiazdy to książki, choinkowe ozdoby czy lukrowane ciasteczka w kształcie gwiazdeczek. :)


Ta wizyta uświadomiła mi nie tylko to, jak gwiazdy wyglądają w rzeczywistości, ale także, a może przede wszystkim to, że nie zamieniłabym na żadne punkciki moich błyszczących kółeczek wiszących na srebrnych niteczkach. :)

1 komentarz:

Unknown pisze...

To jest fascynujące. Stworzyłaś sobie w głowie swoje własne niebo, możliwe że znacznie piękniejsze niż to prawdziwe. Pewnie ogólny obraz świata jaki masz w głowie także różni się w jakimś stopniu od tego realnego. Musisz być niezwykłą kobietą obdarzoną wielką wyobraźnią. Pozdarwaim