wtorek, 24 maja 2011

Wspomnieniowo i spotkaniowo :)

W sobotę po południu wyruszyłam do Poznania. – Jedna z koleżanek, z którą chodziłam do liceum i która dość często i ciepło gości w moich myślach tam właśnie teraz mieszka.



- Gdzie pani chce iść?! – Usłyszałam klucząc obok schodów, które wg mnie mogłyby być schodami do kasy dworca.
- Chciałabym na PKP, ale chyba trochę się zgubiłam. – Odpowiedziałam schodząc ze schodów, które po dłuższym zastanowieniu się raczej nie mogły prowadzić do żadnego budynku.
- A to proszę. Dworzec trochę dalej, ja też tam idę.
Okazało się, że miła pani też zmierza do Poznania, ale ponieważ ja z racji 93 procentowej zniżki czekałam na pociąg regio, nie mogłyśmy jechać razem. Wchodząc na peron, z którego odjeżdżał pociąg osoby, która przez kilka chwil była moim okiem :D niespodziewanie spotkałam kolegę ze szkoły.
- No to weekend wspomnień i spotkań. – Pomyślałam rozmawiając ze Zbyszkiem.
- Muszę być bezczelny i muszę cię zostawić. – Powiedział Kolega, kiedy jego pociąg z piskiem wtoczył się na peron.
- Bądź bezczelny, ja sobie poradzę, powodzenia. :))) – Odparłam z uśmiechem. Stojąc przy budce dyżurnego ruchu słyszałam już w myślach głos Anitki i próbując udawać, że laptop siedzący w plecaku nic nie waży cieszyłam się tym, że mogę stać na peronie i wtapiać się w dworcową atmosferę.
Słysząc, że zapowiadają mój pociąg i że będę musiała zmienić peron zaczęłam powoli kierować się w stronę budki obok której stałam.
- Już jestem. Proszę mnie złapać, pomogę pani przejść. - Zabrzmiało z lewej strony.
- Bardzo panu dziękuję. Właśnie miałam do państwa zapukać.
- Proszę uważać, tu są schody.
- Wiem, spokojnie, czuję jak pan idzie.
- Ja tu pilnuję. – Rozległo się za mną. – Okazało się, że osoba zmierzająca na ten sam peron co ja jest konduktorką, która będzie prowadziła skład jadący do Poznania.
- To ja już panią przejmę, proszę teraz mnie złapać. Dziękujemy panu. – Powiedziała kobieta biorąc mnie za rękę. Przez moment poczułam się trochę jak mała dziewczynka, nad której bezpieczeństwem wciąż czuwa ktoś silniejszy, mądrzejszy i bardziej doświadczony.
- Proszę sobie usiąść tu przy nas, naprzeciwko położymy nasze rzeczy i nikt się do pani nie dosiądzie. – Powiedziała konduktorka wskazując mi siedzenie. Po kilku chwilach przyszedł czas na kontrolę biletów.
- A to nikt jeszcze pani nie sprawdził? – Zapytała konduktorka siadając naprzeciw.
- No jeszcze nie. A czy w takim razie mogę sobie sama sprawdzić?
- Jasne. Proszę. – Po tych słowach w moich rękach wylądowało znane mi już, przypominające zszywacz ze sznureczkiem urządzonko.
- Tu jest taki dziób i do niego musi pani włożyć bilet.
- Wiem. – Odparłam z lekkim uśmiechem. - A czy ma pani jeszcze coś ciekawego, co mogłabym obejrzeć? – Zapytałam korzystając z okazji, że świetnie nam się rozmawiało.
- No tu mam jeszcze kasę i torbę z dokumentami, zapasowymi bateriami i różnymi przepisami. – Po tych słowach zaczęły się bardzo szczegółowe oględziny kasy, a później torba z całym wyposażeniem znalazła się na moim ramieniu.
- To teoretycznie jestem w pracy? - Zapytałam wstając z torbą z siedzenia.
- Tak. Teoretycznie tak. Musiałabyś się jeszcze zalogować.
- A proszę mi powiedzieć jaką szkołę trzeba skończyć by zostać konduktorem?
- Kiedyś to technikum kolejowe, a teraz wystarczy mieć średnie.
I tak to zgłębiając wiedzę na temat pracy konduktora minęła mi podróż. Na dworcu wylewne przywitanie z Anitką i fantastyczne chwile przy herbatce. W niedzielę szybkie zakupy i wyjazd do Warszawy, w której chciałam wyjaśnić parę spraw związanych z pracą. – Dzięki Dominice i Markowi i dzięki Marcinowi, który mnie z nimi poznał i odebrał teraz z dworca o nocleg nie musiałam się martwić. W ogóle Marek i Dominika są niesamowici. Obydwoje są niewidomi, mają kilku letnią córeczkę i kolejnego malucha w drodze.


Marcinie, :) Dominiko, :) Marku naprawdę bardzo dziękuję Wam za wszystko. Dziękuję za nocleg i za tyle pozytywnych słów kierowanych pod moim adresem. Obiecuję dotrzymać słowa i odwiedzać Was tak często jak to tylko będzie możliwe.


W poniedziałek dzięki Jackowi sprawne przemieszczenie się z budynku pracy na dworzec i znów stronę Poznania. Tym razem miałam w nim przesiadkę na pociąg osobowy do Wrocławia, dzięki czemu trasę między Warszawą a Wrocławiem pokonałam za całe 4,80 zł.


Teraz, próbując nie myśleć za dużo postaram się cieszyć tym, że mam kilka dni wolnego. - Może los jeśli mu na to pozwolę sam wybierze najlepszą z możliwych ścieżek?...

Brak komentarzy: