czwartek, 9 czerwca 2011

To już 5 lat...

I znów dzieje się tyle, że nie wiem jak to ułożyć, od czego zacząć etc. – Ale ponieważ jestem na etapie żelaznego wcielania w życie zasady priorytetów zacznę od tego, co najważniejsze dla mnie tu i teraz.



Dziś mija piąty rok. 5 lat temu Kinga wyruszyła w swoją najdłuższą podróż. – Mogłoby tu paść wiele wzniosłych i pięknych słów, ale czasem lepiej po prostu nie mówić nic. – Bo przecież nie odeszła. Przecież jest. Jest nie tylko tutaj, ale także w sercu każdego człowieka, który jest swoim przyjacielem. Tylko wtedy jesteśmy w stanie dawać światu to, co dawała Ona. Tylko człowiek, który kocha siebie jest w stanie szczerze i bezwarunkowo kochać innych. I tego właśnie życzę sobie oraz każdemu kto tutaj trafi. :)


W tym miejscu chciałam bardzo podziękować mamie Kingi za ciepłe i pozytywne słowa. – Pani Krystyno życzę by na Pani drodze pojawiali się ludzie, którzy będą gotowi iść z Panią by powiększać wciąż to, co zaczęła budować Kinga.


Jutro przed 05.00 wyruszam do Gdańska by móc uczestniczyć w spotkaniu z okazji ukazania się najnowszej Kingi książki „Pierwsza wyprawa Nepal”. - Co później? – Nie wiem, ale wiem jedno. Na pewno jakoś to będzie… :)


Z Gdańska będę chyba kierowała się powoli w stronę Warszawy, bo w poniedziałek rozstaję się z firmą, w której pracowałam do tej pory. Naprawdę niesamowicie cieszę się, że mogłam poznać tych wszystkich ludzi i na pewno z czystym sumieniem będę polecała znajomym szukającym pracy to miejsce.


I już zupełnie na koniec.


Kochana Beatko, dziękuję Ci nie tylko za to...


Słowa: „Nie walczę ze sobą. Jestem swoim przyjacielem. Wszystko robię dlatego, że tego chcę. Kiedy tego chcę i wiem dlaczego chcę, działanie jest logicznym tego następstwem i nie wymaga zmagań.” Będą dla mnie bezpieczną szalupą podczas sztormu.

Brak komentarzy: