Od wtorku mam pierwszych przyjezdnych gości w moim nowym, wegańskim mieszkanku. Przyjechała do mnie Aga, a wczoraj dołączył do nas jej chłopak Dawid.
I tu na wstępie: Agusiu, bardzo, bardzo cieszę się, że mnie odwiedziłaś. Dziękuję Ci za to, że przez tych kilka dni byłaś, a właściwie jesteś moimi oczami. Dziękuję Ci za każdą pomoc, której mi udzieliłaś.
Pani Krysiu, :) a Pani dziękuję za odebranie nas z dworca i dowózkę do domu.
Wczoraj z Agą przystosowałam pralkę do moich standardów. :D Na kartce z bloku napisałam sobie w brajlu numerki i za pomocą taśmy klejącej przykleiłam je tuż nad numerkami w czarno druku. W ten sposób jestem w stanie sama jako tako ustawić odpowiedni program prania. Choć przyklejenie numerków nie było łatwe, bo moje numerki są znacznie większe od tych, które są na pralce, ale jakoś się udało i „brajlowska pralka gotowa”. :))):)))
Dziś za kilka godzin wychodzę na ślub Joanki i Krzysia, jutro jadę na chwilkę do Świdnicy, w środę do Świnoujścia na „Karuzelę Cooltury”, a później… - Ale chwila. Skupmy się na razie na tym, co jest teraz. Zmykam przygotować się do dzisiejszego wieczornego wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz