Dzieje się tyle, że na pewno w tym wpisie wszystkiego nie ogarnę. :)))
Z resztą nie o to chodzi by ogarniać wszystko, a o to by wybrać to, co w danym momencie najbardziej warte uwagi. Odkładam więc przeszłość i przyszłość i zajmuję się tym, co teraz. A teraz siedzę sobie z kubkiem zbożowej kawy o smaku waniliowym u Kingi mamy i myślami przenoszę się do mojego nowego mieszkanka. Wierzę i wiem, że przyniesie mi ono szczęście. W końcu to z niego prawie wszystkie swoje podróże rozpoczynała Kinga. Dziś już zrobiłam małe zakupy, jutro zabieram moje 2 walizki z bagażnika samochodu mamy Kingi i… Witaj Gdańsku!!! :)))
Dziś, zahaczając po drodze o łazienkę udaję się już w stronę krainy Morfeusza. Niech jutrzejsza karta życia pt. „wprowadzka” :) otworzy się piękna, czysta i pełna słońca. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz