środa, 27 lipca 2011

Wylatuję :)))

I oto nadszedł ten dzień.


Walizka zważona wczoraj na domowej wadze ważyła 9 kilo. W bagażu podręcznym mogę mieć maksymalnie 10. Mam tylko nadzieję, że waga nie była zepsuta. :D

Karta turystyczna wystawiona przez NFZ w razie nagłego wypadku, [ale tego oczywiście nie planuję] spakowana. Bilet jest. Woreczek na ziper, w którym muszą być umieszczone wszystkie płyny [pojemniczki nie mogą przekraczać 100ml] jest.

Czy o czymś zapomniałam? Laska, którą przez „zakręcony powrót z Karuzeli” :))) zostawiłam w pociągu ze Świnoujścia na szczęście odzyskana. Oh, kiedy w poniedziałek na wrocławskim dworcu zorientowałam się, że jej nie mam, przez moment poczułam się tak, jak gdyby ktoś zabrał mi oko. Na szczęście policja moje „oko” odzyskała. :D


Teraz do osobnego woreczka pakuję mnóstwo uśmiechu, cały pojemnik życzliwości, odrobinę zdrowego rozsądku i kosz wiary w to, że wszystko, co spotka mnie podczas wyjazdu do Paryża zdarzy się po to by coś mi pokazać, by mnie wzbogacić i by przynieść to, czego bez tego wyjazdu być może nie byłabym w stanie zrozumieć.

Za moment ze znajomym, któremu z całego serca dziękuję za odebranie o 02.00 w nocy z PKS-u wyruszam do Balic. Tam rozpocznę mój pierwszy lot i mój pierwszy samodzielny wyjazd za granicę.

W tym miejscu chciałam podziękować wszystkim, którzy odwiedzając tego bloga zostawiają tu ciepło i dobrą energię.
Kochana Paulinciu, :))) dziękuję, że wczoraj zadzwoniłaś. Napiszę jak już przejdę odprawę.

Nie wiem jak często będąc w Paryżu będę mogła pojawiać się przy Internecie, dlatego już teraz życzę Wam wspaniałych i słonecznych dni.

Witaj przygodo!!! :)))

1 komentarz:

Małgorzata pisze...

Uważaj tam na siebie!!! Życzę Ci wspaniałej i bezpiecznej podróży!!!