Ostatnie dni przyniosły wiele refleksji. Bo zawsze kiedy ktoś umiera jakoś nagle ze zdwojoną siłą przypominamy sobie, że trzeba żyć chwilą obecną. Nie tym, co się już zdarzyło, ani też nie tym, co nas czeka za kilka minut. – Jeżeli nie jestem szczęśliwa teraz pisząc te słowa, to dlaczego mam być szczęśliwa jutro? – Oczywiście to tylko przykład, bo gdyby ktoś podszedł do mnie na ulicy i zapytał: „czy jesteś szczęśliwa?” – Bez zastanowienia odpowiedziałabym, że jestem.
Wiadomo, są chwile lepsze i takie, o których lepiej nie pamiętać, ale ja za wszelką cenę w każdej minucie chcę żyć ze świadomością, że wszystko, co dostaję, dostaję po coś. Jeśli np. los zsyła mi chorobę, to daje mi ją po to bym zrozumiała coś, czego być może bez tego zdarzenia zrozumieć bym nie mogła.
We wtorek był pogrzeb mojego wuja. Stojąc na cmentarzu byłam nieobecna. Zatopiłam się zupełnie w jeziorze bólu, a słowa księdza „łączymy się z wami w żalu i rozumiemy wasz ból” podziałały na mnie jak uszczypnięcie raka. – „Co ty u licha możesz wiedzieć o moim wuju? Z każdą rodziną łączysz się w bólu, zawsze mówisz to samo. A przecież mój wuj był kimś wyjątkowym…” – I teraz, kiedy patrzę na to już bez emocji myślę, że rozsądniej byłoby gdyby osoba prowadząca ceremonię pogrzebową mówiła np.: „staram się zrozumieć wasz ból i żal”. – Bo przecież stratę kogoś bliskiego każdy odczuwa inaczej. Jak więc osoba obca może mówić, że czuje tak, jak my?...
W środę wyruszyłam w stronę Gdańska. Ale wcześniej miałam spotkać się z Iwonką i z Markiem Tropicaną, którzy mieszkają w Poznaniu. Z Iwonką nie udało mi się zobaczyć, ale za to spotkanie z Markiem przedłużyło się o cały 1 dzień. Wysiadając na poznańskim dworcu okazało się, że pociąg do Gdańska, którym miałam jechać jest opóźniony o godzinę. Wykorzystując darowany nam przez kolej czas postanowiliśmy, że odwiedzimy miejsce, do którego już dawno chciałam pojechać.
Amazońska radość, ogromne liście bananowców, liany, wąż, i legwany to tylko część tego, co można dotknąć i zobaczyć w Eco Tropicanie. Głaszcząc legwana i dotykając piranii czułam fruwające lekko niczym motyle marzenia.
A tu jest piasek z Karaibów. – Powiedział Marek pokazując mi naczyńko z czymś, co przypominało cukier puder.
- Jej, ale to jest przecież tak delikatne jak cukier puder. – Powiedziałam dotykając językiem kilku zdecydowanie słonych ziarenek.
- W tym śpią Indianie? – Zapytałam dotykając hamaka utkanego z włókien palmy.
- Tak.
- A to?
- To hamak, w którym śpią ludzie przyjeżdżający do dżungli. Wchodzi się do niego od dołu otwierając zamek.
Od razu wiedziałam, że to stworzono dla wygody i bezpieczeństwa białych. Hamak uszyty był z jakiegoś lekkiego i cienkiego materiału i prócz dziury, przez którą wchodzi się do środka nie ma absolutnie żadnej szczeliny, podczas gdy hamak zrobiony z palmowych włókien wygląda jak długa siatka utkana z grubych nitek.
Po krótkiej i intensywnej wizycie w Eco pędem jedziemy na dworzec. Tu okazuje się, że pociąg, którym miałam jechać w Lesznie przejechał człowieka i przez to opóźnienie zwiększyło się do 130 minut. Zdecydowaliśmy więc, że pojadę pociągiem następnym, ale natura przygotowała dla mnie odrobinę inny scenariusz. Zamiast podróży do Gdańska zaliczyłam podróż do łóżka.
Marku, Kasiu, :) raz jeszcze dziękuję Wam za opiekę. – Gdyby nie fakt, że Eco Tropicana wolna jest od zarodźców malarii pomyślałabym, że właśnie przechodzę 1 z ataków. Cały czwartek leżałam jak kłoda. Czasami miałam wrażenie, że nawet oddychanie jest dla mnie ogromną trudnością. O chodzeniu nawet nie wspomnę, bo tej czynności bez pomocy osoby trzeciej prawie w ogóle nie mogłam wykonać. Prócz tego biegunka i wymioty. – Na szczęście pod koniec dnia wszystko ustąpiło i wczoraj wreszcie przybyłam do Gdańska. Świneczki chyba też cieszyły się z mojego powrotu, bo gdy tylko weszłam do ich pokoju powitały mnie radosnym piskiem.
Kasiu, Marku, dziękuję, że pokazaliście mi Wasz dżunglowy świat. Dziękuję za peruwiańską opaskę i za cały poświęcony mi czas. – Myślę, że tu więcej słów nie trzeba. Bo czasem lepiej to, co najwspanialsze zostawić takim, jakie jest. :)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz