wtorek, 22 listopada 2011

"Złoto Azteków"

Dziś, przeglądając moje dokumenty trafiłam na coś, o czym chyba warto powiedzieć.


Ponad rok temu w ramach odbywanego stażu brałam udział w konferencji poświęconej amarantusowi. Wcześniej słyszałam, że istnieje coś takiego, kiedyś nawet miałam jakieś wafle ryżowe z amarantusem, ale nie wiedziałam, że roślina ta ma tak wiele fantastycznych i dobroczynnych dla zdrowia właściwości. Po konferencji napisałam krótką notatkę, w której w skrócie przedstawiam to, czego podczas spotkania dowiedziałam się o amarantu się. Po spotkaniu był też poczęstunek. Jedną z potraw były pieczone jabłka z cynamonem i amarantusem. Smakowały trochę, hmmm, jak jabłko z cynamonem i lekką nutą buraków. W ogóle wszystkie wyroby amarantusowy mają taki lekko buraczany smak i zapach. Oleje używane w kosmetyce wytwarzane są oczywiście bez substancji zapachowych, dlatego wiem, że amarantusowa oliwka pachnie burakami.



Niżej zamieszczam wspomnianą wcześniej notatkę z konferencji. – W zdobywaniu wiedzy najfajniejsze jest chyba to, że później można się nią dzielić. :)))




Złoto Azteków.


27.10.2010 odbyła się konferencja zorganizowana przez firmę „Szarłat”, której tematem był amarantus zwany w Polsce właśnie szarłatem.



Szarłat w Polsce nie szczyci się chlubą, gdyż jest to roślina powszechnie uznawana za chwast, który trudno wytępić. Istotnie gatunków amarantusa jest kilkadziesiąt i 1 z nich jest właśnie tym uporczywym chwastem, ale możemy też wyróżnić amarantus pastewny i spożywczy, którym dziś będziemy się zajmować.



Jak to się zaczęło? – Krótka historia amarantusa.

Historia amarantusa sięga jednej z najstarszych cywilizacji, czyli cywilizacji Majów. Od nich uprawę szarłatu przejęli Inkowie i Aztekowie, dla których roślina ta równa była złotu. Dlatego amarantus często nazywa się „złotem Azteków”. W XVI wieku amarantus jako roślina ozdobna trafił do Niemiec, a w XVIII wieku zawitał też na Syberię i do Azji. W Polsce pierwszą osobą, która zaczęła interesować się szarłatem był prof. Emil Malborczyk z SGGW. Dzięki niemu w 1993 roku rozpoczęto importowanie nasion amarantusa do Polski by w niedługim czasie wyhodować pierwsze sadzonki.



Amarantus w żywności



Obecnie amarantus dzięki firmie „Szarłat” coraz częściej pojawia się na spożywczym rynku. Występuje on pod postacią płatków, nasion czy mąki. Ziarno amarantusa jest też częstym dodatkiem np. do ciast i pieczywa. Produkty jak i półprodukty wyrabiane z amarantusa są bezglutenowe i posiadają [poza poppingiem] bardzo niski indeks glikemiczny, dlatego też są sprzymierzeńcem diabetyków czy osób chorujących na celiakię.



Obrońca życia



Mało kto zapewne ma świadomość tego, że nasiona amarantusa poza dużą ilością błonnika zawierają też mnóstwo wapnia, żelaza i białka. Badania dowiodły, że tego ostatniego jest w nich nawet więcej niż w mięsie. Nie bez przyczyny więc tematem przewodnim konferencji był olej wytłaczany z tych niezwykłych nasion.


Firma „Szarłat” produkuje 3 rodzaje oleju tj.: olej kosmetyczny, suplement diety i olej spożywczy.
Stosowanie oleju kosmetycznego znakomicie wpłynie na naszą gospodarkę lipidową. Olej amarantusowy zawiera także wysoką ilość NNKT, które są przecież niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Ciekawą i pomyślną dla świata zwierząt informacją jest również fakt, że olej z nasion amarantusa zawiera 6 razy więcej skwalenu niż olej z wątroby rekina. Dlatego amarantus jest świetną alternatywą np. dla wegan i osób, którym nie jest obojętny los żyjących na naszej planecie zwierząt. Do właściwości oleju amarantusowego zaliczamy także obniżanie ciśnienia krwi, usuwanie wolnych rodników z organizmu, obniżanie złego cholesterolu czy ochronę przed promieniowaniem UV.
2 łyżeczki dziennie oleju z amarantusa wystarczą by dostarczyć organizmowi wielu cennych składników. Z prowadzonych badań wynika, że uwzględnienie oleju w codziennej diecie przyczyni się do ustąpienia bólów głowy, ustąpienia objawów zmęczenia czy efektu płytkiego oddechu szczególnie widocznego po wysiłku fizycznym.


Myślę, że nazwanie amarantusa „obrońcą życia” idealnie oddaje jego zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Zastępując olej z wątroby rekina olejem z amarantusa sprawimy też, iż więcej zwierząt będzie mogło dożyć kresu w ich naturalnym środowisku, a chyba każdemu zależy na tym by chronić życie nie tylko swoje, ale i tych, którzy żyją obok nas.

Brak komentarzy: