czwartek, 17 marca 2011

Nie widzieć przeszkód :)

Kilka ostatnich dni upłynęło pod znakiem jako takiego spokoju.


Każdego ranka jeżdżę do pracy, a po niej wraz z kilkoma znajomymi wracam na Piwną gdzie mogę mieszkać do piątku, czyli do dnia jutrzejszego. Jak zawsze na mojej drodze pojawiło się mnóstwo wspaniałych i dobrych ludzi. Marcin i Ania, z którymi pracuję przejęli się tym, że nie mam gdzie mieszkać i próbują pytać swoich znajomych o jakieś pokoje. Ania miała nadzieję, że na Piwnej pozwolą mi pomieszkać trochę dłużej, ale po wczorajszym pytaniu czy należę może do jakiejś sekty chyba nawet lepiej, że się nie zgodzili. Hm, ciekawe podejście. Przypuszczenie, że mogę należeć do sekty wysnuto na podstawie informacji, że jestem weganką. :))) – Jestem bardzo wdzięczna siostrom, że pozwoliły zostać mi u siebie tych kilka chwil, ale myślę, że jutro już zdecydowanie trzeba ruszać dalej…


Ostatnich kilka dni pozwoliło mi na zrzucenie części stresów, bo przynajmniej do pracy docieram spokojnie. Dziś Marcin przyjechał po mnie na Piwną, a wczoraj i przedwczoraj jedna z sióstr pomogła mi dotrzeć na przystanek. Taka chwila spokoju czasem jest potrzebna. Teraz nabierając w kieszenie nowej energii czas by znaleźć pokój, zamieszkać w nim i wreszcie zająć się zamianą marzeń w plany.


Grunt to nie widzieć przeszkód :D i pracując wprawnie laską omijać je bez nadmiernego potykania się na wyboistych chodnikach życia. A właściwie może nawet nie chodzi o to by się nie potykać, ale o to by później otrzepać spodnie, poprawić plecak i iść dalej. :)

Brak komentarzy: