czwartek, 31 marca 2011

Fair Trade

Fair Trade to więcej niż certyfikat. Fair Trade to godne życie, które należy się każdemu bez wyjątku.



Pamiętam kiedy rok temu po wielu miesiącach żmudnych i trudnych poszukiwań wreszcie znalazłam człowieka, który zdecydował się dać mi pracę. – Warunki, które stawiał były idealne. Praca w domu, niewymagane stałe łącze. Jedyne co mieć trzeba to jakiś dostęp do Internetu i telefon komórkowy. Pływając w basenie wypełnionym szczęściem ani przez moment nie pomyślałam o tym by na chwilę wyjść na ląd i owijając się w racjonalność ustalić jakieś warunki wynagrodzenia. Oczywiście mój „stwórca basenu szczęścia” wysłał do mnie maila. Była w nim umowa, którą mieliśmy podpisać od razu po rozpoczęciu współpracy i jakiś załącznik finansowy. – Każdy pisany przeze mnie raport miał być sprawdzany i odsyłany do mnie z informacją ile spotkań przeze mnie umówionych zakończyło się podpisaniem umowy z firmą, której usługi reklamowałam. Wypełniona po brzegi wdzięcznością za pracę i nieopisaną radością, że w końcu ktoś zdecydował się mnie zatrudnić pracowałam najlepiej jak umiałam. Pamiętam jak chciałam wzywać pogotowie informatyczne, kiedy pierwszego dnia pracy zapominając o tym, że przecież ani razu nie zapisałam dokumentu, który miał posłużyć do zrobienia raportu zamknęłam go nie zapisując oczywiście zmian. – Niestety miesiąc później okazało się, że z basenu wypełnionego szczęściem została jedynie pusta betonowa dziura, bo gdy wreszcie po kilku tygodniach pracy udało mi się umówić na podpisanie umowy tuż przed samym spotkaniem dostałam sms-a, że umowa jednak przyjdzie kurierem. Kuriera nie zobaczyłam nigdy i na pewno nie było to spowodowane moją wadą wzroku… :D – Pracując bez umowy pozwoliłam też by nie zapłacono mi za to, co wykonałam.



Wiem, że niemądrym byłoby porównywanie mojej wspaniałej sytuacji do tego, co spotyka ludzi wykorzystywanych np. na plantacjach kawy, kakao czy herbaty. - Ja pracowałam chcąc polepszyć swój status, oni po to by nie umrzeć z głodu. – Nawet chyba nie potrafię wyobrazić sobie co może czuć człowiek pracujący po kilkanaście godzin, bez przerwy. Dlatego tak niezmiernie ważne dla mnie jest to by mieć pewność, że nie przyczyniam się do powiększania cierpienia i dlatego też kilka dni temu robiąc zakupy w jednym ze świdnickich sklepów chciałam znaleźć kawę z certyfikatem „Fair Trade”. Niestety jedynie na dobrych chęciach się skończyło. – Po pierwsze próbując powiedzieć osobie, która „pożyczyła” mi wzroku czego dokładnie szukam stwierdziłam, że nie do końca wiem jak wygląda certyfikat Fair Trade. Jedyne, co zapamiętałam z opowieści Gemini to umieszczona na opakowaniu żółta ramka i jeśli się nie mylę w niej umieszczony napis „Fair Trade”.
Po drugie w sklepie poza kawą, na opakowaniu której napisane było, iż dbają o ludzi zatrudnionych przy jej wytwarzaniu nie było żadnego opakowania ze wzmianką o uczciwym handlu.


Gemini, :) dziękuję Ci za tą stronkę. Teraz już wiem, że by w Świdnicy znaleźć produkty z certyfikatem Fair Trade muszę udać się do „Tesco”.



Wiem, że całego cierpienia nie da się usunąć. – Ale wiem też, że mam wpływ na to by go nie powiększać.


Nieuczciwość zawsze przynosi ze sobą cierpienie. Na szczęście nie muszę zgadzać się na to by gościła w moim świecie.

1 komentarz:

Alicia pisze...

Witam :) W pierwszej kolejności gratuluję pisania bloga :) To fajna zabawa, świetny środek komunikacji i daje mnóstwo satysfakcji :)
W 100% popieram Fair Trade i masz rację, że całego cierpienia nie da się od razu usunąć, ale każdy z nas może mieć jakiś pozytywny wpływ. I jeśli każdy z nas sie zdecyduje wpłynąć pozytywnie, to wtedy jest szansa na prawdziwą zmianę :)
Pozdrawiam serdecznie! Miło się czyta :)