niedziela, 27 marca 2011

Vipassana

Dzisiejszy poranek jak prawie każdy niedzielne przedpołudnie spędziłam w Świecie wg Blondynki. Audycja była świetna, bo Beatka jest teraz ze słuchaczami na Zanzibarze i właśnie o nim był dzisiejszy program. Beata rozmawiając z uczestnikami wycieczki pokazała jak szumią palmy kokosowe nad błękitnym oceanem :) i pozwoliła bym usłyszała szelest woreczków, w które pakuje się hodowane na tej rajskiej wyspie przyprawy. Najbardziej jednak ucieszyła mnie rozmowa z Deo, który prowadzony przez pasję sam zaczął uczyć się języka polskiego. Tacy ludzie jak on to żywy dowód na to, że jeśli czegoś pragniesz to absolutnie wszystko jest możliwe. :)



Wczorajszy wieczór upłynął mi pod znakiem godziny dla Ziemi organizowanej przez WWF. Postanowiłam, że bardziej idealnego momentu do próby zapoznania się z vipassaną nie będzie. Wiem, że nie wszystko zrobiłam tak jak należy, ale na tyle, na ile umiałam próbowałam obserwować co się dzieje kiedy siedzę bez ruchu, skupiona na oddechu. Wytrzymałam godzinę, ale prawdziwa medytacja vipassany chyba powinna wyglądać odrobinę inaczej. Nie jestem w stanie powiedzieć w którym momencie usłyszałam w głowie słowa tej piosenki. Dla mnie było to doznanie niezwykłe, bo słowa refrenu przypłynęły do mnie tak po prostu, bez powodu. Zdziwiłam się, bo na co dzień nie słucham jakoś nadmiernie często tego utworu. Ale wtedy też zauważyłam dziwną rzecz. Od razu, kiedy usłyszałam słowa piosenki chciałam rzucić wszystko, włączyć laptopa i zatopić się w jej dźwiękach. - A przecież nie chodzi o to by bezmyślnie biec za każdą malutką zachcianką. Wielką sztuką jest wytrwałe dążenie do celu. Moim celem wczoraj było wzięcie udziału w akcji WWF-u i siedzenie przez godzinę obserwując przepływające swobodnie myśli. Gdybym wstała i włączyła komputer, nie mogłabym dotrzeć tam, gdzie chciałam…


Jutro mój drugi dzień pracy w domu, a pierwszy z moim nowym Internetem i jak zwykle pewnie wszystko ułoży się dokładnie tak, jak ma się ułożyć. Nie ma możliwości by coś poszło nie tak, kiedy wiosenny wiatr przywiewa zapach świeżej i lekkiej niczym puch nadziei. :)

Brak komentarzy: